| << | Luty 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | | | | |
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
2568
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
69
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
8
|
|
Księga gości
| O mnie |
|
| marakuja369 |
|
|
| Siebie jako powierzchniowości opisywać nie będę.. Ile mam lat? Tyle na
ile się czuję.. Czym sie interesuję? Wszystkim i niczym.. Czego
słycham? Wszystkiego co ma w sobie świeży powiew optymizmu.. A reszta
wyjdzie przy pisaniu blogowych notatek xD |
|
| Zobacz mój profil |
|
|
|
|
2007-12-30
Kontemplacji to czas. Czyż nie?
|
Koniec Roku zbliża się ogromnymi krokami. Nadszedł czas analizy tego, co zdarzyło się przez ostatnie 12 miesięcy? Czas kontemplacji? Rozważań? Przemyśleń? Yyy... Chyba nie. To nie w moim stylu. 31 grudnia. Sylwester. Och. Ach. Ekscytacja. Znów odpicowane panny będą machały swymi ponętnymi krągłościami w rytm gorącej brazylijskiej samby na krakowskim rynku. Mmm.. Uczta dla zmysłów. A gdzie dusza? Czyżby w komercyjnym świecie zabrakło dla niej miejsca? Niestety chyba tak. Dziś nikt nie raczy zapraszać jej na przyjęcia. Mmm.. Bauns to się teraz zwie. Buntownicy. Hmm. Tak się o nich mówi. Wiją się złowieszczo po parkiecie w rytm nijakiej muzyki, w skąpym stroju, popijając i nastrajając się pozytywnie do życia wysokoprocentowymi trunkami. Hmmm.. A po imprezie? Mmm.. Orgie. Spontaniczni ludzie. Tacy.. Hmmm. Tak 'fajni'.. To odpowiednie słowo. Takie wieloznaczne. ^^, Tak. Dzieci moje drogie, możecie powiedzieć, że dziwna jestem, bezbarwna i cnotliwa. A jak. Nie wiem, ale pozorny spontanizm mnie nie ekscytuje. Tak samo chwilowy napływ pozytywnych emocji... 'I touched her ooh, she touched my ahhh, it was the craziest thing.' Hmmm.. To w takim razie o czym marzę ja? Granatowe niebo poprzeplatane srebrną nitką gwiazd. Dookoła śnieg. Dzika przyroda. Palące się jasnym płomieniem ognisko... I My. Tak, Tak. Ja i Wy. Moi Przyjaciele. Niewielu Was ostatecznie jest. Jednak hmm.. Ja zawsze stawiałam na jakość produktu. A wy właśnie jesteście takim Iszej jakości. Prawdziwi tacy. I szczerze spontaniczni. Szczerze. Dziękuję za to. Tak bardzo. Słowami trudno wyrazić wdzięczność. I jeszcze przeprosić za zaniedbanie. Może coś w słowach mojego największego gejucha jest 'bo ja siły na przyjaźń nie mam'. Tyle, że możę tu nie o siłę chodzi. Ale o chęci. Tak. Dokładnie. Samolubnie to brzmi, prawda? Jednak to chyba nie kwestia narcyzmu i egoizmu... a po prostu braku zaufania. Byłam jak mały promyczek. Innym zachciało się walczyć z żywiołem jakim jest ogień. I co? I z promyczka został popiół. Taki szary, nieciekawy, podatny na podmuchy humorzastego wiatru emocji. (...). 'Jak feniks z popiołu'. Takie postanowienie na Nowy Rok. Jedno z wielu. ^^, 2. Pielęgnować stare przyjaźnie. 3. Przyłożyć się do nauki, 4. Ha, nie będę taka dzika i wstydliwa 5. Schudnąć 6. Znaleźć sobie męża ^^, 7. Aj. Szczerość i spontanizm.
Ach. Dziękuję Wam jeszcze raz. Za to, że dalej trwacie przy mnie, mimo mego trudnego charakteru. I nie pozwalacie zerwać mi z Wami kontaktu. Mimo iż czasem macie pewnie dość i mnie i moich humorzastych stanów ducha. Nie poddajecie się, kiedy Was czasem lekceważę. Ojj. Przepraszam. 'wtedy bosa do mnie przyjdź i bezwstydnie powiedz mi, czego chcesz'. Heh. Do was zawsze mogę przyjść, zawsze mnie serdecznie gościcie, nawet wtedy, gdy nie daję nic w zamian od siebie. Nic, tylko wielbić los za to, że mi Was dał. Hmmm.. Anonimowo. Niech większość zostanie anonimowa. Przynajmniej na razie. Hmmm.. To chyba kwestia utraconego zaufania. Nie chcę Was stracić. Madzia. Tak Ty gejuchu mój. Tobie należałoby się imiennie. Tak za te 6 wspólnych lat w jedej ławce. Za to, że zawsze był kompromis, za to, że nigdy się nie kłóciłyśmy. Za to, że jesteś, gdy Cię potrzebuję. : * Mmm.. ^^, Nooo.. Teraz chyba trudniejsza próba naszej przyjaźni. Mam nadzieję, że nic nie zepsujemy. Przynajmniej ja. Bo mnie zależy. Chociaż może ne zawsze to widać. ^^, Czemu Ty facetem nie jesteś ( yhy. a może.. xD 'Adamus Wydymacz' od tak z nikąd się nie bierze)? Miałabym podpunkt numer 6 moich postanowień wypełniony. xD No ale cóż. 'Życie'.
Korzystając z okazji wszystkim życzę Wam... Przyjaciół. Takich jakich mam ja. Życzeń Noworocznych nie złożę. ^^. Why? Przeczytaj pierwszy akapit jeszcze raz. Jaśniej? Nie? Oj, przykro mi. Niebardzo mnie Słońce znasz. Wcale wręcz ^^. Dostałeś zaproszenie do teatru. Sztuki dla jednego aktora. Jeden bilet. A Ty co? Spektakl obejrzałeś... I tyle tylko. A może trochę własnej inicjatywy. (?).
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2007-12-01
Yyy...
|
Boli podejście? Boli brak zrozumienia? Czyżby o to chodziło? Czyżby tak? ^^, Ojjj... Taki właśnie był mój plan. Przepraszam, ale też się zmieniłam. Albo po prostu bardziej otworzyłam. Ach... Słuchałam namiętnie, wybaczałam skrupulatnie. Ale o wszystkim pamiętałam. Taka już moja natura. Przepraszam, że tak obojętnie do Ciebie podchodziłam, ale inaczej nie potrafię. Kwestia wstydu czy może lenistwa? Szybko się do ludzi przywiązuję, ale równie szybko o nich zapominam. Czy to, co opisałam samo w sobie się nie wyklucza? (...) Ogólnie o niczym. A może jednak:
"I tried to read between the lines, I tried to look in your eyes... I want a simple explanation."
A może tak po prostu się nie da? Może ja jestem bardziej skomplikowaną osobowością, niż to się na pozór wydaje? |
|
Komentarzy:
0
|
|
2007-11-10
Hey Girl. You drive me crazy...
|
Do you feel like a man when you push her around? Do you feel better now as she falls to the ground? Well I'll tell you my friend, one day this world's going to end as your lies crumble down, a new life she has found. by The Red Jumpsuit Apparatus.
Ojj. To tyle tylko. W ramach nowego bojsbendu. Jak moje przepoczwarzanie? Hmm.. Staram się. Ale "płochliwa" jestem, się dowiedziałam, więc z różnym skutkiem ostatecznie wychodzi. Pozytywnie się czuję. Dlaczego? Czyżby: "Ach. Ten śnieg"? "Przestań myśleć. Zróbmy coś szalonego w końcu, chociaż raz. Bez chłodnych kalkulacji.Od tak. Po prostu. Proszę... " Enyan. Jeśli tu zaglądasz... To może się odezwij tak prywatnie. Bo wydaje mi się, że moglibyśmy stworzyć coś w ramach "kółeczka wzajemnej adoracji myśli filozoficznomentalnej". xD Co Ty na to? ^^, Ojj. Burżuje. Oni są burżuje. A my nie. Ot co. Dokładnie. xD Ale gorsza się przez to nie czuję. Ani trochę. |
|
Komentarzy:
3
|
|
2007-10-27
Obłąkane tęsknoty...
|
Achhh... Emocje rozrywają na wskroś moje wnętrze. Dziury z dnia na dzień są coraz większe. Obłąkana tęsknota doskwiera coraz bardziej. Tęsknota za spojrzeniem. Tęsknota za prawdziwą rozmową. Taką szczerą, o wszystkim i niczym. O Tobie i o mnie. O przypadkach. O naszych skrajnych poglądach. A teraz co? Teraz pustka. Tak mi brak naszych słownych walk. Przepoczwarzył się świat. Przepoczwarzyłam się ja. Unikam ludzkich oczu. Nie nawiązuje wzrokowych rozmów. Nie chcę poznawać innych wnętrz. Dlaczego? Aby oni nie poznali mojego. Nie wdaję się w dłuższe rozmowy. I po co to wszystko? A po to tylko, aby nie znaleźć kolejnej bratniej duszy. I aby potem nie przeżywać tego, co przeżywam teraz. To dziwne. Ale ja tęsknię. Tak szczerze. Prawie obłąkanie. I sama nie wiem za czym? Czy to tylko te rozmowy? Czy może mnie w Tobie coś urzekło? Coś niezwykłego? Magicznego i mrocznego zarazem, co teraz ciągnie mnie ku samozagładzie. Chociaż nie... Nie poddam się. Nie ulegnę ani Tobie, ani sobie. Zmienię się. Pokocham każdy dzień. Tak jak to było wczoraj... Zacznę wszystko od nowa.
|
|
Komentarzy:
5
|
|
2007-05-25
Moje...
|
| No i co... Głupota... Która na dodatek pożarła większość ambicji.. I po co? Dla głupiego "widzi mi się"... Paranoiczne.. Żałosne.. Niestety prawdziwe. Moje głupie "ja".. Nafaszerowane skrajnym idiotyzmem i spontanizmem przy okazji. Czyżby hasło "Schowaj honor do kieszeni" zaczęło we mnie kiełkować? Toż to intrygujące jest nad wyraz... I na obecny stan dość irytujące zaraz. Przynajmniej dla mnie. Toż to tyle na dzisiaj. Dość, wystarczy. A tak przy okazji... "Situations are irrelevant now". Tak mi teraz wpadło do uszu przez słuchawki. xD |
|
Komentarzy:
5
|
|
2007-03-30
Plastic is fantastic, isn't it?
|
Plastik… Plastikowa ja. Plastikowy świat. Wszystko formuje się z bezpostaciowej mazi… A przy wysokiej temperaturze ponownie się topi… I po co? Po to tylko, aby zbezcześcić to, co zdążyło się już uformować? Paranoicznie. Jednak autentycznie. Opakowanie całości? Jeszcze bardziej plastikowe i puste w środku. Bez wyrazu. Pozbawione wewnętrznej szczerości. Dążące jedynie do tego, by podporządkować sobie kolejne jednostki… Pozbawione samodzielności umysłu. Co z buntownikami? Dla materii nie istnieją, a oni jednak czują.. Ich przyjaciółmi są zjawiska… zwykłe, a jakże twórcze.. wiatr, słońce, tęcza, burza. Dlaczego one? Bo posiadają prawdziwy charakter, indywidualności, nie uzależniły się od owej plastikowej całości... Gdzie w tej paranoi jest miejsce człowieka? „Bo prawdziwe piękno to ludzkie oczy, które płaczą szczerze i rzewnie, nie te, które się łzawią od cebuli”.
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2007-02-15
Jedyny taki dzień w roku...
|
Bez motywacji.. Z natłokiem myśli w głowie.. Nadwyraz podekscytowana obecnym stanem ducha.. Dość sympatycznym należałoby dodać... Nie potrafię się skupić.. Czytać.. Czy nie czytać.. Oto jest pytanie.. Ciągnąłby pewnie teraz monolog boski Hamlet w mym imieniu.. Pierwszy z dylematów mej jakże młodej duszy.. Kolejny dotyczy sprawowania władzy.. Despotyzm nieograniczony.. autorytaryzm.. a może jednak pozorna demokracja.. I to tyle boleściwych, targających mą duszę niemoralności w dniu dzisiejszym... Z sarkazmem i bez zamiłowania... Z poczuciem głupoty i odpowiedzialności... Skupić się nie potrafię.. Pączek nęci swym powabem i lekkością lukru.. Swą krągłością nęci.... Mnie pożera instynkt... Instynkt pożądania.. Rasowy ze mnie wzrokowiec... Niczym rasowy mężczyzna.. Powstrzymać się nie mogę.. I pochłaniam wzrokiem.. I chociaż pączek w nadmiarze tuczy i mdli.. Ma w środku pyszny, kojący dla podniebienia smak.. A męska zdobycz niezawsze... Dlatego ja tuczę się bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia.. I tu nauka dla faceta... A teraz powinno być coś co się rymuje i posiada jakikolwiek sens... Jednak nie mam dzisiaj weny, bo wciąż pączek skromnie nęci.. Zjeść czy nie zjeść.. Oto jest pytanie... Powtórzyłby teraz Hamlet swój wywód... Przecież jest już po 18 xD... No ale cóż... Przyjmę postawę owego donżuana i co zrobię? Padnę nieżywa pod ciężarem swych wyrzutów sumienia... xD Pozdrawiam... xD Ps. Podobno trochę podrosłam... Komplement od 3latka... xD |
|
Komentarzy:
3
|
|
2006-12-08
Wirujące namiętności.. Zubożałe pogodności..
|
Ucieka, wije się po podłodze nieubłaganie, ciągle gdzieś dąży.. Dokładnie nie wie gdzie.. Po co? W poszukiwaniu nowych zmotywowanych ambicji, które mają zastąpić stare.. Te, których nie da się odzyskać lub te, które poumierały śmiercią boleściwą, pozapominane przez swych stworzycieli.. Wrzeszczą głuchym, niezrozumiałym szeptem.. w końcu się poddają, deptane przez nieubłagalny czas i myśli.. Uproszczony schemat umysłu jednostki.. Jednostki, która ma w podświadomości pewne ambicje.. Ale boi się, że zostaną zbeszczeszczone, jak te wspomniane wcześniej.. Jednostka się broni jak tylko potrafi. Ulega.. Znowu się broni.. Jest pewna swego celu.. Zapomina o nim.. I znowu sobie przypomina.. Paranoja.. Moja własna patologia... I po co ten długi wstęp? Dokładnie nie potrafię sprecyzować odpowiedzi.. Może chcę się wytłumaczyć przed samą sobą ze swych grzechów lenistwa i braku motywacji.. Sama nie wiem.. A może po prostu moje hormony zacznynają w pełni niefrasobliwą i zabronioną grę.. Stają się w pełni "nieokiełznane i niepohamowane".. Tak jak ich właścicielka.. "Zadziorna dziołcha z Podhala".. Tak mnie podsumował pewnego razu "Pan Menel z parku z jabolem pod pachą", którego serdecznie pozdrawiam.. ;) Wątpię, iż Pan to kiedykolwiek przeczyta, ale niech pan pamięta, że nikomu nie zdradziłyśmy z Magdą tajemnicy.. :P Tak mi się przynajmniej wydaje... A jeśli nawet wygadałyśmy to nikt i tak nie wie, o co tak naprawdę chodzi.. :) Dalej.. Chyba zaczynam wrastać.. W trn niemiłosierny okres życia.. W ten sam, co Wydymacz i Dachosraj.. Was też pozdrawiam jednak tym razem nie tak bardzo jak Pana Menela. .:) No to tyle.. Wystarczy już rozważań.. Pozdrawiam serdecznie wszystkie półprodukty i niepółprodukty.. Uczniów Wyższej Zawodowej Szkoły Rzeźniczej :].. No i oczywiście twórców reklamy BOUNTY.. :D Wrrr.. :P |
|
Komentarzy:
4
|
|
2006-10-17
Coś nowego.. powalającego. .:D
|
| Coś we mnie dziś wtargnęło.. Nieopisana radość z 'dnia codziennego'.. Drwina z kalendarza i mijającego czasu.. Czy ten 'stan' zawita w mej świadomości na dłużej? A ja wiem.. Nieważne.. Ważne, że teraz czuję niesamowitą sympatię do wszystkiego, co robię.. Chwilowo nie maw mym słowniku słowa 'katorga'.. Wszystko kumuluje się pozytywnie.. :) Ze złego rodzi się dobre i w ogóle... Jesienna depresja na optymizm mnie dopadła.. :) Z jakiego powodu? Może nowa miłość.. Do moich nowych Ziomów.. Dalej.. Buty Magdy.. (ahhh.. Te Twoje boskie stopy w jeszcze bardziej boskiej koturnie.. Nie ma to jak 'seksowna stopa w seksownym obuwiu').. POwrót do Profi-Lingua.. Kochana grupa z zeszłego roku. :D Tyle, że bez Alexa i Roberta.. (Ale za to mamy 'świeżą krew').. Chociaż najbardziej prawdopodobna jest 'wersja chorobotwórcza' dotycząca słońca, którego teraz coraz mniej.. A gdy już zaświeci to pełnym promieniem, prosto w twarz.. I chyba to daje mi jakąś taką niepohamowaną radość z tego, co po prostu znajduje się wkoło :) Nie potrzebne mi do szczęścia jakieś wyimaginowane rzeczy.. A jedynie miłe towarzystwo, szczery uśmiech, ciepła rozmowa..:) Hehe.. Syndrom 'optymistycznej depresji'.. :) Nie radzę leczyć.. :D Genialny stan podświadomości bez wzmacniaczy i poprawiaczy.. :) |
|
Komentarzy:
12
|
|
2006-10-14
Jak wycieczka to tylko do.. McDonalda...
|
| Kolejny dzień pełen optymizmu.. :) A wszystko za sprawą 'spontanizmu'.. :) McDonalds.. Stawowa... Godzina14 z groszami.. 3a przy stoliku.. :) Wpada nieokiełznana dziołcha z podhala z rozwianymi włosami... tzn. ja... I gdy tylko słyszy o półproduktach mówi TAK... Do końca niezaorientoana, o co chodzi.. Jednak chęć zobaczenia półproduktów robi swoje.. Do tego mój najnowszy brat proponuje każdemu z nas darmowy(!) napój i breloczek do kluczy (Pulinko pamiętaj, tego się nie je.. To tylko zabawka ;d).. No to idziemy.. :) Gdzie? Na wycieczkę 'restauracyjnopoznawczą'.. Będziemy zwiedzać McDonalda od dosłownej i przenośnej (nie mikrofalowej) 'kuchni'.. Od początku zapowiadało się ciekawie. .:) PIerwsza sprawa.. Fartuchy.. :) Malutki wyglądał jak rzeźnik, który zabija 'świniaki', ja się przeliczyłam z rozmiarem (chyba tylko Malutki będzie wiedział, o co chodzi), a Dachosraj ogrzęzł w swoim fartuszku. :) Dalej zwiedzaliśmy 'zamrażarke'.. Malutki chciał mnie tam zamknąć.. Poźniej chłodnię.. :) Tutaj chcieli zwinąć sałate.. :) POtem był magazyn.. I tutaj doszliśmy z Murokiem do odkrycia na masową skalę.. :) Już wiemy z czego robią 'Firmową Cole' z Elei.. POdobno nienabombelkowana Oryginalna Coca-Cola smakuje jak rasowa Ziemia.. A jak smakuje 'Firmowa Cola' z Elei? Też jak Ziemia.. Tyle, że wyprodukowana na cmentarzu... Kolejnym punktem naszej wycieczki była kuchnia.. :) Tutaj dowiedziałam się o swoim najnowszym bracie.. :) A zarazem najnowszej podobiźnie... Zobaczyliśmy również jak się produkują wieśmaki :) Pytaliśmy, jak wysokie są tam zarobki, ale nie chciała nam pani oprowadzająca powiedzieć.. Znaczy się tłumaczyła, że nie wie.. Chciałam zapytać jakiegoś ziomka, który tam pracuje, ale wolałam się nie narażać.. Bo jeszcze nie daliby mi darmowego(!) napoju.. Albo co gorsze breloczka.. ;) PO chwilach pełnych emocji w kuchni dostaliśmy breloczki (Dachosraj wziął dwa. Dla brata jeszcze.. To niesprawiedliwe, bo dla babci Kasi nie chcieli już dać). Kolejnym etapem było oczekiwanie na napój.. Ale wcześniej jeszcze była decyzja.. Czy Sprite, Fanta czy Cola.. Chciałam wybrać Cole.. Ale dobrze, że Sandra w porę powstrzymała mnie przed tym chaniebnym czynem mówiąc.. 'Coca-Cola to czarna śmierć.. Weź Sprajta' Chwała Ci za to.. No i tutaj zakończyła się wycieczka. .Teraz nadeszła chwila najwiękzego yboru.. Gdzie usiąść, co zjeść i co zrobić, aby być głośniej od stolika obok. .:) NA wszystko znalazła się rada.. Ze stolikiem był mały problem.. Ale w tym momencie zadziałał Dachosraj.. Obrzucając zakochaną parę zawistnym spojrzeniem i tekstem 'Czy mogliby państwo stąd iśc, bo nas jest dużo i się nigdzie nie możemy zmieścić'.. Czy jakoś tak podobnie.. Co kupiliśmy.. Duuużo rzeczy.. I co robiliśmy, aby zagłuszyć stolik obok? Sandra zaczynała się śmiać.. POtem ja się śmiałam z jej śmiechu.. A potem już jakoś leciało. :) I tk spędziliśmy miło czas. :) Więcej takich chwil. .:) W końcu to nasze 'ostatnie' miesiące razem. .:) Gdzie mamy dużo czasu dla siebie.. :) Jedyna rzecz, która mi się nie podobała to to, że Murok z Malutkim zwineli mi dwa kalendarze z Profi-Lingua.. ;p Aaa.. I jeszcze na koniec ich pochwalę.. Zasponsorowali mi i Dachosrajowi po długich namowach po.. rurce. :) Dżentelmeni.. Prawdziwi tacy.. :) Pozdrawiam serdecznie |
|
Komentarzy:
8
|
|
2006-10-03
Kilka niewartych niczego słów...
|
Życie jest czasem, który przemija; Czas jest kroplą wody na piaszczystej plaży; Kropla wody to zbawienie w ustach 'pustennika' Zbawienie jest nadzieją na powtórne przyjście; Nadzieja to zieleń, której ludziom tak mało; Zieleń jest wiosną- zakwita i przekwita... Rodzi się bez końca... Tak samo jak miłość.. Ona jest abstrakcyjnym uczuciem, które nigdy nie gaśnie; Uczucie to zabójcze kłamstwo, które ranie pamiętnie, Pewnego rodzaju śmierć... Śmierć to przerwa... Przerwa to przepaść, w której łatwo się zgubić.. Przepaść jest chwilowym 'upadkiem', z którego człowiek powstaje; Chwilowy upadek to często wieczność, A wieczność to początek.. Który nie ma końca..
Każdemu w życiu przytrafia się tragizm..Tragizm często sytuacyjny.. Z którego teoretycznie nie ma wyjście.. A jednak.. Metaforyczna wieczność... Optymizm.. :) Rodzący się każdego dnia w naszych serduchach.. :)
|
|
Komentarzy:
5
|
|
2006-09-30
Gdzie Ci mężczyźni?
|
Z okazji Dnia Faceta wszystkiego najlepszego... Wielgaśne buziaki i wogóle takie tam. .:D Dużo obcisłych, różowych podkoszulków (moi kochani Mężczyźni z klasy będą wiedzieć, o co chodzi) i sznureczka lasek za Wami jakbycie byli darmowymi próbkami najnowszych kremów na 'kurze łapki' z Vichy. :D (jaka metafora... ;p).. No i to chyba tyle, jeśli o życzenia chodzi.. :) Aaa... No i zero wspomagaczy... :D Na starość. .:D Teraz trochę pofilozofuję.. :D Na temat kobiecego feminizmu.. :D To takie trochę chore jest.. z mego 'kobiecego' punktu widzenia.. Nie rozumiem kobiet, które mówią 'faceci są źli i do niczego nie służą'.. Według mnie nic bardziej mylnego.. No bo jak się nie patrzy.. Jakoś sobie nie wyobrażam świata bez facetów.. Chłopczycą nie jestem.. Ale po prostu nie jestem sobie w stanie wyobrazić dnia bez takiego Malutkiego... No po prostu się nie da... Jak Ci smutno to pocieszy.. Jak masz za dobry humor to zgnoi :).. Napisze zawsze jakiegoś miłego SMSa.. :) i co najważniejsze ma Chłopak granicę śmiechu i żalości... Wie, że jak baba ma okres, boli ją głowa albo jak ma katar (w moim przypadku) to się do niej nie podchodzi. .:) I za to Ci Chłopie tak Wielkie Dzięki jak sam wysoki jesteś. .:) Owszem zdażają się faceci-półprodukty... Ale takich omija się z daleka.. Albo nie patrzy się na ich wady. (ja osobiście takich jeszcze nie spotkałam) .:) Ja tam uważam, że Najukochańsi Faceci pod Słońcem to moi koledzy z klasy. .:) Nie da się z nimi nudzić.. Każdy z nich się jakoś uzupełnia. .Każdy ma w sobie coś oryginalnego, czego nie ma inny.. Ale wam tu słodzę. .:) Tylko żeby się mdło nie zrobiło.. Bo będzie jak po 'firmowej Coli' z Elei w parku. .:P POwracając do feminizmu. .:D Pamiętam jak raz z Dachosrajem utworzyłyśmy swój własny Ruch Feministyczny (Silesia, Cynamon, Kozacy, FEMINISTKI).. :) 40 dni miało to trwać. .A nie wiem czy jeden cały dzień wytrzymałyśmy. .:) Owszem denerwujące jest w niektórych facetach to, że są 'typowymi wzrokowcami' i widzą tylko powierzchownie.. No ale cóż.. Instynkt to się zwie.. :) No to na dziś tyle.. :) Jeszcze raz wszystkiego najlepszego. .:) :*:*:* Zwłaszcza dla Mężczyzn z 3a. :) :* :* :* Aaa.. I jeszcze jedno.. Szkoda, że Agnieszka Radwańska odpadła.. No ale cóż. .:) Na konie ogromne pozdrowienia dla Dachosraja, który dzisiaj nauczył mnie nowego słowa.. TYlko nie pamiętam jakie to dokładnie było, ale wiem ,że oznacza pomoczyć coś w czymś (np. herbatnika w herbacie) i omal dziś nie umarł ze strachu.. <hahahaha> Optymizm.. |
|
Komentarzy:
7
|
|
2006-09-28
Pikanteria.. :P
|
Wyrafinowanie i nierządna namiętność... Żar porządania i niepoprawna ekscytacja... To wszystko, czego potrzebujesz? Czyżby było to gorące uczucie? Nieokiełznane i nieznane... Czy takowe wogóle istnieje? Na pewno tak.. Lecz tylko w twej mało estetycznej podświadomości... Wyrzuć to.. Pokaż, w którym miejscu kończy się u Ciebie wstyd, a zaczynają się zmysły.. (...)
A wszystko to ten łobuzierski i bezczelny uśmiech, rozczochrane włosy, ogromne błękitne oczy i złamany nos.. :D Chociaż z tym nosem.. Czy ja wiem.. :D Oj.. Wydymacz, Wydymacz... Najpierw Gabryś.. Teraz jego własny kolega z byłej klasa? :D Łoj.. Szalała.. Szalała.. :D Chłopców podrywała.. :D I teraz wszystko wiemy.. :D Znaczy się ja i On.. Ten trzeci.. Znaczy się czwarty. .:D Łukasz. .:D
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2006-09-14
I znowu lat przybyło..
|
MATEO... :D To co pisze to specjalnie dla Ciebie jest.. :D Twój Wielki Dzień.. :) I z tej okazji chciałabym Ci złożyć najserdeczniejsze życzenia.. :D Dużo zdrowia (nie bądź takim 'zdechlakiem' jak ja xD), szczęścia, zamiast gwiazdki z nieba Magnatki, pieniędzy, żebyś sponsorem mógł być, ciekawych pomysłów na stronki.. Tylko pamiętej.. Zero gacianego fioletu, abyś się w końcu dorobił agresywnoróżowego podkoszulka.. Podkreślającego męską klatę oczywiście.. :D Serwisu jak u Rodicka, osiągnięć jak u Federera i włosów jak u Nadala.. :P Dalej... Aby Ci dup (Twoje własne określenie) na angielskim nie ubyło... U Desmonda miło było.. I te takie inne oklepane rzeczowniki w dopełniaczu, których nie napisałam, a życzyli Ci inni... Aaa.. I jeszcze na koniec.. Bo bym zapomniała... Platynowej karty na angolu Ci życzę.. I Aby Twój Pegaz za bardzo nie brykał... No i to tyle... Żebyś nie mówił, że zapomniałam. ;D
Bądź dziś dla nas pożądaniem... Jak Mateo przed śniadaniem... Na Pegazie swym wariuje... W rytm muzyki balansuje...
Jeszcze raz wszystkiego naj, naj.. :* :* :*Hehe.. O abstynencji zapomniałam napisać.. Trwaj, trwaj.. A może jeszcze coś porządnego z Ciebie wyrośnie.. ;D
|
|
Komentarzy:
4
|
|
2006-09-12
Po co to wszystko?
|
| No właśnie... Po co? Po co ten cały blog? A ja wiem? Kolejna spontaniczna decyzja... Czy dobra? Wątpię... Mało systematyczna jestem.. Lenistwo doskwiera... i ból w krzyżach xD Ale liczą się chęci... A takowe były... O czym będę tu pisać? Na początku miał być to blog poświęcony p. Rafaelowi Nadalowy (tj. wymiatający nadwyraz energicznie rakietą pan z przypieczętowaną dwójką wśród czołówki światowego tenisa ziemskiego).. Następnie miałam tu pisac o moim bracie Jessym McCartney'u (czy to brat rodzony czy przyrodni nie wiem... Wypadałoby zapytać Dachosraja, który jest bardziej na bieżąco ode mnie, jeśli chodzi o nowinki rodzinne i nowych członków mej jakże licznej rodziny.. i którego serdecznie pozdrawiam ;)).. A najnowsza wersja mówi, że będę tu pisć o niczym.. i wszystkim... O bardziej lub mniej ambitnych tematach.. Na moim poziomie intelektualnym xD Jak już zacznę pisać tu o czymś, to pewnie niewiele osób będzie wiedziało o czym.. :D A to dlatego, że do znajomości mojej osoby trzeba posiadać kilka stopni wtajemniczenia... Ale od czasu do czasu będę też pisała o czymś normalnym.. Dla ludzi nieposiadających jako takich stopni.. :D Każdy znajdzie coś dla siebie.. (Ale z kampanią reklamową wyskoczyłam.. Jak Wydymacz zza krzoków... A właśnie.. Dla Ciebie też pozdrowienia, tyle,że trochę mniejsze, bo mi dziś w Ściekolandzie podpadłaś... :D Hehe.. Ściekoland.. :) Fajnie było.. :) Zdjęcia były.. :) Wykład był.. :) Zwiedzianie było.. :) Jacuzzi było.. Tylko Magdy Malutki nie wykapał.. :( No ale cóż... Może jeszcze kiedyś tam pojedziemy... No to na razie to tyle.. Pozdrawiam.. |
|
Komentarzy:
5
|
|
|